371 dni urlopu? Najdłuższy rejs świata właśnie trwa. Ponad 220 portów i rok w podróży
Wyobraź sobie, że ustawiasz autoresponder „jestem na urlopie” i jako datę powrotu wpisujesz… przyszły rok.
Nie trzy tygodnie. Nie miesięczny długi wyjazd. Rok!
1 września 2026 roku z Civitavecchii pod Rzymem wyruszyła Regatta, statek należący do projektu Explorations by Norwegian. Organizator reklamuje tę podróż jako najdłuższy rejs świata: 371 dni, ponad 220 portów, 62 państwa i sześć kontynentów.
I kiedy pierwszy raz zobaczyliśmy te liczby, pomyśleliśmy dokładnie to samo co Wy prawdopodobnie teraz: kto normalny bierze 371 dni urlopu? I jak? Skąd? Potem zaczęliśmy grzebać. I okazało się, że liczba dni jest dopiero początkiem tej historii.
Tak, ten rejs naprawdę już trwa
To nie jest projekt zapowiedziany na „kiedyś”, wizualizacja ani plan, który może wystartuje za dwa lata. Regatta już płynie.
Statek rozpoczął podróż 1 września 2026 roku we Włoszech. Organizator publikuje dokładny harmonogram kolejnych etapów, uwzględniający nie tylko porty, ale nawet godziny przypłynięcia i wypłynięcia, konkretne terminale oraz informację, czy statek będzie cumował przy nabrzeżu, czy pasażerowie zejdą na ląd mniejszymi łodziami. Aktualnie opublikowany plan prowadzi aż do 4 września 2027 roku, kiedy Regatta ma dotrzeć do Southampton. Oczywiście w ponad rocznej podróży część portów czy godzin może jeszcze ulec zmianie z powodu pogody, ruchu w portach albo innych kwestii operacyjnych. I już sam fakt, że gdzieś w internecie istnieje rozpiska typu „22 czerwca 2027, Manaus, wypłynięcie 17:00”, jest dla nas trochę absurdalnie fascynujący.
371 dni. Ale tutaj jest mały haczyk
„Najdłuższy rejs świata trwa 371 dni” brzmi świetnie w nagłówku. Tylko że warto wiedzieć, co dokładnie oznacza ta liczba.
Explorations by Norwegian sprzedaje produkt jako 371-day world journey, czyli 371-dniową podróż dookoła świata. Pierwotny pakiet obejmował jednak również elementy przed rejsem, w tym między innymi dwie noce w Rzymie. Sam obecnie opublikowany harmonogram Regatty prowadzi od początku września 2026 do 4 września 2027.
Dlatego bezpieczniej powiedzieć: 371-dniowa podróż dookoła świata, a nie „371 dni bez przerwy na morzu”. Zresztą „na morzu” byłoby wyjątkowo niesprawiedliwe wobec całej idei tego rejsu. Bo większość zabawy zaczyna się właśnie po zejściu na ląd. Bo tak! Oczywiście podczas rejsu podczas odwiedzania kolejnych miejsc uczestnicy schodzą również na ląd.
Ponad 220 portów. Spróbuj to sobie w ogóle wyobrazić
Jeśli 220 portów podzielimy przez 53 tygodnie, wychodzi średnio więcej niż cztery porty tygodniowo.
62 państwa oznaczają z kolei mniej więcej jeden nowy kraj co sześć dni.
Ale dopiero spojrzenie na całą trasę pokazuje skalę tego pomysłu. Regatta zaczyna od Morza Śródziemnego, później kieruje się na północ Europy, odwiedza Norwegię, schodzi wzdłuż zachodniego wybrzeża Afryki aż do RPA, płynie przez Ocean Indyjski w stronę Indii i Sri Lanki, dalej przez Azję Południowo-Wschodnią, Australię i Nową Zelandię. Potem przychodzi Japonia, Alaska, zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych, Kanał Panamski, Karaiby… i Amazonka.
Nie „okolice Amazonii”. Statek ma faktycznie wpłynąć w głąb Brazylii. 21 czerwca 2027 roku plan zakłada przypłynięcie do Manaus, a odpłynięcie dopiero następnego dnia. Dalej są między innymi Nowy Jork, Kanada, Grenlandia, Islandia i Wielka Brytania.
To przestaje przypominać plan wakacji. Bardziej wygląda jak ktoś otworzył mapę świata i powiedział: „dobra, a może po prostu wszystko?”. Czad co?
A 30 kwietnia uczestnicy przeżyją… dwa razy
To jest chyba nasz ulubiony szczegół całej podróży. W kwietniu 2027 roku Regatta będzie płynęła z Japonii w kierunku Alaski. Po kilku dniach na morzu statek przekroczy Międzynarodową Linię Zmiany Daty.
I spójrzcie, jak wygląda oficjalny harmonogram:
30 kwietnia: przekroczenie International Date Line.
30 kwietnia: dzień na morzu.
Tak. W rozpisce są dwa 30 kwietnia. Przekraczając linię zmiany daty w tym kierunku, pasażerowie cofają kalendarz i w praktyce dostają tę samą datę drugi raz. Później, 2 maja, mają już dotrzeć do Kodiak na Alasce. Więc jeśli kiedyś mówiliście „przydałaby mi się jeszcze jedna doba”… wygląda na to, że rozwiązaniem było przepłynięcie Pacyfiku.
Tylko jak się właściwie mieszka rok na statku?
I tutaj zaczyna się część, o której rzadko myślimy przy oglądaniu pięknych zdjęć statków. Bo dwutygodniowy rejs to wakacje. Po kilku miesiącach statek staje się po prostu domem. Regatta ma około 350 kabin i apartamentów. Najmniejsze kabiny wewnętrzne mają około 14 m². Jest łóżko, łazienka, miejsce do siedzenia, biurko i schowki.
Czternaście metrów kwadratowych. Przez wiele miesięcy. Nagle pytanie „balkon czy bez balkonu?” zaczyna mieć trochę większe znaczenie niż podczas tygodniowego wyjazdu. I natychmiast pojawiają się kolejne życiowe problemy.
Na przykład: gdzie robi się pranie? Sprawdziliśmy.
Na Regatcie jest bezpłatna pralnia samoobsługowa wyposażona w… cztery pralki, cztery suszarki i dwa stanowiska do prasowania. Można też zapłacić za pełną usługę pralniczą.
Cztery pralki. Około 350 kabin. Nie wiemy, gdzie po siedmiu miesiącach rejsu tworzą się większe napięcia społeczne, przy zejściu na ląd czy przy pralce numer trzy, ale domyślamy się, że może być ciekawie :)
A ile kosztuje rok dookoła świata?
Dochodzimy do pytania, którego raczej nie da się uniknąć.
Ile trzeba zapłacić za takie „wezmę sobie rok wolnego i opłynę świat”?
Pełny 371-dniowy pakiet był początkowo oferowany od około 99 990 dolarów australijskich za osobę. Najdroższe warianty dochodziły do około 249 989 AUD za osobę. Co przeliczając na złotówki daje nam odpowiednio około 270 tys. złotych i 671 tys. złotych!
Czyli najtańsza wersja dla dwóch osób oznaczała kwotę bliską 200 tysiącom AUD. Tyle że nie płaciło się wyłącznie za kabinę.
Pierwotna oferta zawierała między innymi loty business class do Europy, pobyt w Rzymie przed rozpoczęciem rejsu, zakwaterowanie na statku, pakiet napojów, Wi-Fi, wybrane restauracje specjalistyczne, napiwki i kredyty na aktywności w odwiedzanych portach. Obecna oferta Explorations również opiera się na modelu, w którym napoje, podstawowe Wi-Fi i kredyt na aktywności na lądzie są częścią pakietu.
Krótko mówiąc: zdecydowanie nie jest to wakacyjny zakup zrobiony w środę wieczorem dlatego, że Ryanair miał promocję.
Nie trzeba jednak znikać na cały rok
I to jest kolejna rzecz, która trochę zmienia spojrzenie na cały projekt. Explorations by Norwegian nie mówi: 371 dni albo nic.
Trasę można kupować w znacznie krótszych fragmentach. Oficjalna oferta obejmuje podróże od około tygodnia do pełnej, rocznej wyprawy.
Jeszcze ciekawsza jest opcja dla osób rezerwujących co najmniej pięć odcinków. Organizator pozwala przekazać wybrane segmenty rodzinie lub znajomym.
Czyli teoretycznie możecie zrobić podróż dookoła świata trochę jak sztafetę. Jedna osoba płynie przez Azję. Wysiada. Ktoś inny wsiada w kolejnym porcie i przejmuje następny etap. I nagle pomysł, który na początku brzmiał jak „rzucam wszystko i znikam na rok”, robi się trochę bardziej elastyczny. Nadal absolutnie szalony. Ale elastyczny.
Można też sprawdzać, gdzie statek jest w danym momencie
Regatta nie znika gdzieś na oceanie na rok. Podobnie jak inne duże jednostki nadaje sygnał AIS, więc jej pozycję można śledzić w serwisach monitorujących ruch statków. Do tego My Cruises publikuje aktualizowany harmonogram kolejnych etapów.
Czy popłynęlibyśmy przez 371 dni?
I tu mamy problem. Bo pierwsza reakcja brzmi:
TAK. NATYCHMIAST.
Japonia, Alaska, Nowa Zelandia, Grenlandia, Amazonka, kilkadziesiąt krajów i praktycznie cały rok, podczas którego największym logistycznym problemem nie jest szukanie kolejnego hotelu, tylko powrót na statek o odpowiedniej godzinie?
Brzmi fantastycznie.
A potem przypominamy sobie o 14-metrowej kabinie. Czterech pralkach. I o tym, że nawet najlepsza podróż świata po kilku miesiącach staje się po prostu codziennością. Może właśnie dlatego najbardziej podoba nam się nie sama idea „zaliczenia 62 państw”, tylko eksperyment:
jak zmienia się podróżowanie, kiedy przestajesz wracać z podróży?
Po jakim czasie przestajesz mówić „jesteśmy na wakacjach”, a zaczynasz mówić „jesteśmy w domu”?
I czy po roku ciągłego przemieszczania się pierwszym marzeniem po powrocie byłby kolejny wyjazd… czy własne łóżko?
My chyba chcielibyśmy sprawdzić.
Tylko może najpierw jednym z tych ośmiodniowych fragmentów. 😂
źródła: Explorations by Norwegian / My Cruises, oficjalny harmonogram podróży Regatty oraz materiały Cruise Passenger i Euronews Travel.